19 stycznia
Niektórzy uczeni w Piśmie spośród faryzeuszów widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: "Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?" Jezus usłyszał to i rzekł do nich: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".
(z Ewangelii dnia, czytaj całość – Marek 2,13-17)
Podzielony świat nie istnieje w rzeczywistości, istnieje tylko w ludzkich głowach. To tam rodzi się podział na godnych i niegodnych, świętych i grzeszników, naszych i obcych, przyjaciół i wrogów i wiele, wiele innych. Potem wystarczy tych niechcianych, trudnych, odpowiednio nazwać np. „poganin”, „terrorysta”, „heretyk”, „wróg”, „grzesznik”, „celnik”, „komunista”, by bez mrugnięcia okiem potępić ich i odrzucić, wydać im „słuszną” walkę. Ta mentalność tworzy rzeczywiste podziały, czyli realnie oddziela ludzi od siebie, niszczy relacje, rodzi wojny i przemoc. Dla Jezusa drogą wyjścia jest osobiste zaangażowanie w uzdrawianie chorych umysłów, dotkniętych oszustwem podziałów między ludźmi. Jego strategia jest bardzo konkretna, czyni swoim uczniem odrzuconego, jednoczy się w znaku posiłku i najgłębszej wspólnoty z tymi, po drugiej stronie, odrzuconymi, niechcianymi, potępionymi. Jak się wydaje, dla nas taka postawa Jezusa to wciąż jest skandal, z którym nie umiemy sobie poradzić. Skoro stół Eucharystii jest tylko dla naszych, dla wybranych, dla „godnych”, to czy Jezus dobrze się czuje wśród tych zdrowych, skoro to nie oni go potrzebują?

