5 lipca

2011-07-06 10:37

 A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.

Znękani i porzuceni, na marginesie, wykluczeni, naznaczeni, poza prawem, poza świątynią. To właśnie oni poznają, że „jeszcze nigdy nic podobnego nie pojawiło się w Izraelu” i to nie dlatego, że nie było tam cudownych uzdrowień, ale dlatego, że nie było nikogo, kto by cały swój czas i wysiłek poświęcał tym porzuconym i znękanym. Kto wbrew oskarżeniom o szatańskie sztuczki, z konsekwencją pochylał się nad tymi, którzy do świątyni nie mieli nawet wstępu. Prosząc o robotników na żniwo szuka on takich, którzy pójdą na pola pełne dojrzałych kłosów, chociażby nie były one we właściwym gatunku. Prosząc o robotników nie szuka on strażników pustoszejących spichlerzy.