poprawni czy wolni...?
Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: "Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dawał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać". I dodał: "Syn Człowieczy jest panem szabatu”.
(z Ewangelii dnia, czytaj całość – Łukasz 6,1-5)
Prawo, które wydawało się być drogą do wolności, bardzo łatwo staje się zniewoleniem. Potrzeba poczucia bezpieczeństwa, znajomości granic może zamknąć w wewnętrznym więzieniu, jak na ironię gdzież może być bardziej bezpiecznie niż w więzieniu. Wolność nie buduje na poczuciu bezpieczeństwa, ale na nieustannym ryzyku, niepewności, nieprzewidywalności. Taka wolność nie odrzuca prawa, ale potrafi odróżnić, co jest jedynie nakazem prawa, a co jest potrzebą chwili. Wraca wtedy pytanie o to, co jest ważniejsze zachowanie zasad, czy człowiek i jego aktualna potrzeba. To z jaką łatwością Jezus uchylał zasady na rzecz człowieka i jego bieżącej potrzeby, jak bardzo był zanurzony w chwili obecnej i w tym, co ona przynosi jest ogromnie pouczające, a jednocześnie dla wielu ludzi tak trudne do naśladowania. Trzeba głębokiej przemiany świadomości i wiele odwagi, by z posłusznego „politycznie”, „kościelnie”, i jak tam jeszcze, poprawnego członka systemu stać się „panem szabatu” na wzór Mistrza.